Życie i męczeństwo św. Ekspedyta

Jedną z największych łask, jaką może Bóg udzielić duszy, jest łaska męczeństwa. Bo i cóż może być szczytniejszego, jak wylać krew swą dla Boga - a zaprawdę, tylko sam Bóg jest godny tak wielkiej ofiary.
Kościół Św. chlubi się niezliczoną ilością męczenników, którzy w pierwszych wiekach oddali swe życie na stwierdzenie prawdziwości Bóstwa Jezusa Chrystusa. I nie ulękli się ci święci ni srogich katuszy, ni dzikich zwierząt - odważnie i z radością szli na męki, chwaląc i wielbiąc Boga, iż się stali godnymi cierpieć dla Niego. I mimo woli pytamy się, co ich krzepiło i umacniało w tej walce? Miłość Jezusa Ukrzyżowanego i ufność w Jego opiekę dodawały im sił, że bez jęku znosili najcięższe tortury.
I nie było stanu ni wieku, który by nie mógł poszczycić się jakimś bohaterem męczeństwa. Widzimy w tej liczbie starców, młodzieńców, dziewice a nawet i maleńkie dzieci Kościoła, który Zbawiciel założył.
O, cześć Wam, cześć, Święci Męczennicy! Cześć i Tobie, św. Expedycie, który zaliczasz się do tych błogosławionych zastępów!


HISTORYCZNA WZMIANKA O ŚW. EXPEDYCIE
Martyrologium rzymskie wspomina o męczeństwie św. Expedyta pod dniem 19 kwiet­nia tymi słowy: W Mitilenie (miasto w Małej Azji) święci: Ermogen, Kajus, Expedyt, Aristonikus, Rufus i Galatus, jednego dnia otrzymali koronę męczeńską.
W roku 274 cesarz Marek Aureliusz prowadził wojnę z Markomanami (dzisiejsze Czechy) wśród najstraszliwszej posuchy, utrudniającej walkę. Chcąc ubłagać zwycięstwo, złożył cesarz wraz z wojskiem ofiary bogom pogańskim. Od tego uchylił się jednak chrześcijański Legion XIII, który gorącymi modły wyprosił u prawdziwego Boga obfity deszcz, podczas gdy grad i błyskawice tak oślepiły nieprzyjaciela, że poniósł klęskę. Cud ten uwidoczniono na kolumnie Antoryńskiej w Rzymie. Cesarz z wdzięczności za jawny dowód opieki Boskiej wydał edykt na pochwałę chrześcijan. Zaś bohaterski legion z Mitileny obdarzył tytułem "Legii Piorunującej".
Św. Expedyt dzierżył naczelne dowództwo tej legii.
Religia chrześcijańska niedługo cieszyła się pozorną wolnością. W r. 285 zasiadł na tronie rzymskim cesarz Dioklecjan. Ten za namową swego zięcia, Galeriusza, rozkazał, aby żołnierze jego dworu złożyli ofiarę bogom. Nadto wydał edykt nakazujący zniszczenie wszystkich kościołów i spalenie ksiąg świętych. Nikt nie miał odwagi sprzeciwić się temu. Znalazł się jednak nieustraszony wyznawca Chrystusa, tj. św. Expedyt, który zerwał rozkaz cesarski z muru i zniszczył go publicznie. Za to został umęczony wraz z pięciu towarzyszami w roku 303.
Sztuka kościelna przedstawia św. Expedyta jako rycerza w zbroi, trzymającego w lewej ręce palmę męczeństwa, w prawej krzyż z łacińskim napisem: Hodie - Dziś. Nogą depce kruka z szarfą w dziobie, na której widnieje napis: Cras - Jutro.
Te dwa wyrazy "Dziś" i "Jutro" mają głębokie znaczenie i zawierają tę naukę, że nie powinniśmy odkładać do jutra tego, co może dziś uświęcić naszą duszę. „Dziś" niech grzesznik powstanie z grzechu, bo jutro może być za późno. „Dziś" sprawiedliwy niech się pomnaża w łasce, „Dziś" wszyscy wzrastajmy z każdą chwilą w miłości Bożej, której jeden akt więcej wart niż tysiące światów, a w niebie niczego nie będziemy żałować, jak tylko tego, żeśmy na ziemi za mało kochali Boga.
Święty Expedyt czczony jest szczególnie w Rzymie. Nabożeństwo do niego rozpowszechnia się coraz więcej zwłaszcza u nas w Polsce. Wstawiennictwo Jego jest bardzo skuteczne osobliwie w wypadkach beznadziejnych, tak że Go nazwano "Świętym 11. godziny", tj. w sensie biblijnym — ostatniej godziny.